Bardzo chciałam rozpocząć swoją przygodę z rękodziełem.
Próbuję tego, co podoba mi się u innych.
Nie do wszystkiego wystarcza mi talentu.
Ale...
Piszę sobie mojego bloga, który słowami maluje moje trudne aczkolwiek ciekawe życie.
W międzyczasie popełniam jakieś szaleństwa z rękodziełem.
Zaopatrzyłam się w stosik szmatek, górę serwetek, tony nikomu niepotrzebnych przedmiotów i knuję , co z nimi zrobić.
To, co wyszło z mojej ( ha, ha, ha) pracowni zajmującej kawałek blatu w kuchni, niniejszym prezentuję.
Biscornu ( znaczy jakby biscornu) uszyłam bo byłam ciekawa jak robi się z kwadratów bryłę niespodziankę.
Szkatułki ze świecznikami dałam w prezencie mamie jednego Szuwarka, który zatruł mi nieco moje życie i na którego jestem skazana ze względu na sąsiedztwo i miłość mojego psa do niego.

